Wolność na krawędzi śmierci | Recenzja spektaklu „Być jak Thelma i Louise” (wydarzenie towarzyszące)

Spektakl Być jak Thelma i Louise, czyli w stronę Meksyku tematyzuje inscenizację medialną, historię teatralną (przypominającą etiudy rozgrywane tu i teraz) oraz kulisy pracy nad filmem. Wydawałoby się, że można te wątki pomylić, ale aktorki zawsze zapowiadają zmianę przyjmowanej konwencji. Film wyświetlany na początku spektaklu przedstawia Thelmę i Louise sprzed akcji filmu Ridleya Scotta. Bohaterki szukają samochodu na złomowisku. Wędrówka wśród starego i niepotrzebnego metalu, który kojarzy się z nudnym i nieudanym życiem bohaterek, rodzi w nich pragnienie rozpoczęcia czegoś nowego. Wideo kończy się i zabiera nas z powrotem na scenę.

Na ścianach wiszą lustro i papierowe maski aktorek, które grały Thelmę i Louise w filmie Scotta. A bez czego podróż bohaterek byłaby niemożliwa? Zgadza się, bez samochodu. Dlatego to on zajmie większość przestrzeni małej sceny. Aktorki fascynują widza swoim pojawieniem się na scenie, a raczej prostotą, z jaką to robią. Rzeczywiście istnieje między nimi energia, czuć zaufanie zarówno między Thelmą a Louise, jak i między Jolantą Teską a Mirosławą Sobik. Aktorki z łatwością i swobodą nawiązują kontakt z widzami. Jesteśmy pewni, że bohaterki nie zostawią nas samych, zabiorą ze sobą w podróż. W samochodzie zabrzmi radio jak w najlepszych westernach, a jedną z piosenek aktorki wykonają na żywo.

Brak czwartej ściany wciąga widza w pościg. Namiętności zaczynają się piętrzyć: Meksyk, pragnienie wolnego życia, kowbojskie motywy i emocje związane z ucieczką przed policjantami. Ale tempo spektaklu zmienia się, kiedy aktorka „gra Brada Pitta”, a także kiedy obie opowiadają historię o tworzeniu filmu. Z powodu przerwania głównego wątku traci się empatię do bohaterek. Ponieważ rozumiesz, co kryje się za estetyką westernu.

Motywem przewodnim spektaklu jest temat o niezależności kobiet, wolności wyboru i poparciu dla osób LGBT. Ten manifest bohaterki wykonują, gdy samochód jedzie z dużą prędkością, a one powiewają tęczową flagą.

A oto finał, moment lotu w otchłań. Nie upadku, ale lotu. Moment, w którym chcesz wczuć się w bohaterki i wnieść coś osobistego do swojego wewnętrznego monologu. Niestety ze sceny usłyszysz sugestię dotyczącą tego, co powinieneś czuć w tym kulminacyjnym momencie.

Palina Kuzemchyk, studentka UMK, członkini Koła Teatrologicznego

 

Być jak Thelma i Louis, czyli w stronę Meksyku
scenariusz: Amadeusz Nosal
reżyseria: Łukasz Zaleski
aranżacje muzyczne: Kamil Tuszyński
wideo: Waldemar Dziomba
występują: Mirosława Sobik, Jolanta Teska
premiera: 7 marca 2020, Teatr im. Wilama Horzycy w Toruniu, Scena na zapleczu
fot. Anna K. Abramowicz