Od zera do milionera | Recenzja spektaklu „Kariera Nikodema Dyzmy” (wydarzenie towarzyszące)

Kariera Nikodema Dyzmy to przykład historii od zera do milionera. Tytułowy bohater to prosty człowiek z małej miejscowości, który za sprawą przypadku zdobywa coraz większe pieniądze i wyższe stanowiska. Spektakl Teatru im. Wilama Horzycy w reżyserii Piotra Ratajczaka w ironiczny i humorystyczny sposób komentuje otaczającą nas słodko-gorzką rzeczywistość. Reżyser po raz kolejny w swojej karierze sięgnął po adaptację klasyki – w Toruniu po powieść Tadeusza Dołęgi-Mostowicza o tym samym tytule co spektakl. Chociaż książka została wydana w 1932 roku, nie traci na aktualności. Czasem patrząc na rodzimą scenę polityczną, ma się wrażenie, że takich Nikodemów jest wśród nas aż za dużo.

Arkadiusz Walesiak w przekonujący i wiarygodny sposób odgrywa tytułową postać. Widz z zaciekawieniem ogląda jego przemianę z prostolinijnego człowieka z prowincji w bezdusznego polityka gotowego zrobić (albo raczej zlecić innym) wszystko, by tylko osiągnąć własny cel i chronić swoje interesy pod płaszczykiem wzorowego patrioty. Reszta obsady także wypada bardzo dobrze. Michał Marek – Ubysz (Leon Kunicki), Joanna Rozkosz (Nina) oraz Paweł Kowalski (Żorż) tworzą świetne kreacje sceniczne. Na uwagę zasługują również piosenki śpiewane na żywo przez aktorki Julię Sobiesiak-Borucką (Kasia) i Joannę Kowalską (Panna Mania) oraz dopracowana choreografia.

Kariera Nikodema Dyzmy jest zdecydowanie ciekawą propozycją repertuarową. To trafna satyra polityczna wymierzona zarówno w rządzących, jak i tych, którzy ich wybierają. Do refleksji skłania finał spektaklu. Żorż łamiąc czwartą ścianę, zwraca się do publiczności. Wytyka nam, obywatelom, że przyzwalamy, aby po władzę sięgali tacy jak Dyzma.

Laura Urbaniak, studentka UMK, członkini Koła Teatrologicznego

Kariera Nikodema Dyzmyna podstawie Tadeusza Dołęgi-Mostowicza
reżyseria i opracowanie muzyczne: Piotr Ratajczak
scenariusz: Piotr Rowicki
scenografia i światło: Marcin Chlanda
kostiumy: Robert Woźniak – Grupa Mixer
fot. Wojtek Szabelski