Dwa ostrosłupy zbliżone do siebie podstawami w kształcie kwadratów. Za nimi rozsypane litery tworzą napis KONTAKT.

DOMAGAŁAsięKONTAKTU: dziennik festiwalowy Tomasza Domagały

Bardzo się cieszymy, że Tomasz Domagała, krytyk teatralny, autor bloga DOMAGAŁAsięKULTURY, selekcjoner Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego Boska Komedia w Krakowie, prowadzi oficjalny dziennik festiwalowy. Dziennik  nazywa się tak samo jak ten sprzed 3 lat – DOMAGAŁAsięKONTAKTU.
Zapraszamy do śledzenie relacji z festiwalu i czytania recenzji na: http://domagalasiekultury.pl/2021/05/23/domagalasiekontaktu2021-oficjalny-dziennik-festiwalowy/
Opublikowane teksty:
Ariel władający jidysz, w teatrze czyli nigdzie – o spektaklu Der Szturem.Cwiszyn/Burza. Pomiędzy Damiana Josefa Necia z Teatru Żydowskiego w Warszawie
„Interesująco wygląda też w tej metafizyce miejsce ofiar Holocaustu: byłyby one duchami, których status w czasach nieśmiertelności jest właściwie niepojęty; są bytami, które nie mieszczą się w żadnej opowieści. Mogą wprawdzie pojawić się na scenie w kostiumie szekspirowskich postaci, ale od razu ten literacki świat rozsadzają, a dzieje się tak, gdyż jedyną opowieścią, w której grają jakieś rolę, jest ta boska, snuta przez Ariela, do niej zaś z zasady nikt nie ma dostępu – zwłaszcza dzisiaj, kilkadziesiąt lat po Zagładzie. Gdy się na to popatrzy w ten sposób, zabieg, żeby spektakl odbył się w martwym właściwie języku jidysz, jest wstrząsający. Niemożność bowiem zrozumienia ofiar „burzy”, ich losu oraz miejsca w świecie po niej następującym, staje się dodatkowo mistyczna i niepojęta”. Cały tekst: Ariel władający jidysz, w teatrze czyli nigdzie – o spektaklu Der Szturem.Cwiszyn/Burza. Pomiędzy Damiana Josefa Necia z Teatru Żydowskiego w Warszawie
Oklaski i inne zwierzęce maski – uwag kilka na marginesie Kaspara Hausera Jakuba Skrzywanka z Teatru Współczesnego w Szczecinie
„W ten sposób toruńska publiczność, dzięki inteligentnemu zabiegowi Jakuba Skrzywanka, przyklaskiwała działaniom okrutnego społeczeństwa Norymbergi, kolejny raz wykluczając jego ofiarę. Gdyby pokusić się o głębszą refleksję, to widzowie taka naprawdę klaskali sobie, polskie bowiem społeczeństwo, zamknięte na obcego i kompletnie sobie z nim nie radzące, zostało w tym scenicznym obrazie Norymbergi również sportretowane”. Cały tekst: Oklaski i inne zwierzęce maski – uwag kilka na marginesie Kaspara Hausera Jakuba Skrzywanka z Teatru Współczesnego w Szczecinie
Przyganiał kocioł garnkowi – o spektaklu Nie chcę tego oglądać Grupy Teatralnej Impresario z Moskwy
„Dwójka coachów (Ekaterina Shibaeva i Alexander Sinyakovich) przeprowadza event podzielony na dwie główne części z epilogiem. Forma spektaklu jest bardzo dobrze dobrana do okoliczności i sytuacji popandemicznej. Nie dość bowiem, że twórcy opowiadają o największym internetowym gigancie (forma odpowiada więc treści), to jeszcze dają nam, widzom możliwość interaktywnego udziału w swoim spektaklu. Każdy więc może poczuć się nie tylko uczestnikiem szkolenia, ale również content moderatorem facebookowych treści, gdyż w program eventu wpisane są również  ćwiczenia praktyczne”. Cały tekst: Przyganiał kocioł garnkowi – o spektaklu Nie chcę tego oglądać Grupy Teatralnej Impresario z Moskwy
Alicja ucieka na skróty – o spektaklu #FollowTheRabbit w reż. Wojciecha Jaworskiego z Teatru im. Horzycy w Toruniu
„Pochwalić należy za to Joannę Rozkosz, bo choć tylko na jej barkach spoczywało te prawie półtorej godziny spektaklu, oglądało się jej pasję i aktorskie oddanie postaci z prawdziwą przyjemnością. Cieszyło też zaangażowanie widzów, którzy nieoczekiwanie (albo wprost przeciwnie) wyrośli w czasie pandemii na główne gwiazdy teatru w sieci. Może to dla niektórych ludzi szok, ale choć pobyt na scenie jest trudniejszy, niż na widowni, pamięta się go o wiele dłużej”. Cały tekst: Alicja ucieka na skróty – o spektaklu #FollowTheRabbit w reż. Wojciecha Jaworskiego z Teatru im. Horzycy w Toruniu
Belgijska kolorowanka – na marginesie spektaklu Żółty – cierpienia Belgii II: Rex z NTGent 
„Przedstawienie Luka Percevala będące częścią trylogii – składającej się ze spektakli układających się w kolory belgijskiej flagi i rozliczających się ze wstydliwymi epizodami w historii tego podzielonego na dwa odrębne narody (Waloni i Flamandowie) kraju – poświęcony jest epizodowi kolaboracji Flamandów z hitlerowskimi Niemcami. Oto 405 młodych mężczyzn wyrusza na wschodni front, wyrażając tym gestem entuzjazm dużej części swoich rodaków dla Niemiec i Hitlera, który obiecał im własne państwo w ramach Trzeciej Rzeszy. Luk Perceval zaprasza nas do domu jednego z takich chłopców Jefa, żebyśmy mogli w czasie dwóch godzin spektaklu przyjrzeć się mechanizmom, stojącym za tego typu niełatwymi i mającymi olbrzymie konsekwencje w przyszłości decyzjami. Tak więc znajdujemy się w domu Jefa, chłopaka – jak się dowiadujemy z pierwszych rozmów jego bliskich – wybierającego się na front”. Cały tekst: Belgijska kolorowanka – na marginesie spektaklu Żółty – cierpienia Belgii II: Rex z NTGent 
Na kawie i papierosku z Nekrošiusem – o filmie Audronisa Liugi Poszerzanie horyzontu
„W pamięci zapadła mi scena, gdy z aktorem Salvijusem Trepulisem analizuje scenę śmierci Borysa Godunowa, z jednej strony uważając, że śmierć cara powinna być spektakularna, gdyż to sprawa natury ogólnej, w końcu odchodzi ze sceny świata bohater, heros, z drugiej – w czasie wielkiego przedśmiertnego monologu Borysa, sugeruje Salvijusowi, żeby ten sięgnął po niebieskie baloniki i zaczął je dmuchać, a potem wygrywał na nich melodyjkę. Gdy aktor ma wątpliwości, Nekrošius z pasją zaczyna mu tłumaczyć, że tu nie ma co rozumieć, że to jest jak w muzyce, gdy pianista dostaje tysiące nut i musi je wszystkie pięknie ułożyć w całość. Gdy aktor dalej nie wykazuje zrozumienia, małomówny i zamknięty zazwyczaj reżyser zaczyna się otwierać i wyjaśniać: Borys umiera, jest już bardzo słaby i wśród zabawek znajduje balony i próbuje je dmuchać, żeby się przekonać, czy ma jeszcze siłę, może mu się to nie udać, ale musi spróbować. Jako że monolog jest pełen patosu i wielkich słów, sceniczne działanie musi być lekkie: w tym jest ciepło i prostota, ot, zwykła śmierć człowieka”. Cały tekst: Na kawie i papierosku z Nekrošiusem – o filmie Audronisa Liugi Poszerzanie horyzontu
Hinkemann w krwistym chorwackim sosie – o spektaklu Igora Vuk Torbicy z Teatru Młodych w Zagrzebiu.
„Reżyser spektaklu z Teatru Młodych w Zagrzebiu, Igor Vuk Torbica, przenosi akcję do Chorwacji, pozostawiając z naturalnych przyczyn w tytule samego Hinkemanna. Bałkany, jak mało który region Europy, nadaje się do wystawienia tego utworu, wszak wszyscy pamiętamy jeszcze konflikty, które wybuchły tam na skutek rozpadu Jugosławii. Są tam napięcia społeczne, niezaleczone rany i nierozliczone zbrodnie. Do dziś pamiętam słowa jednej z aktorek, która na spotkaniu, zorganizowanym przez festiwal w Sarajewie (2015) powiedziała, że dziś jest już znośnie, bo mieszkańcy miasta mogą się obojętnie mijać na ulicy. W takim kontekście wstrząsająco brzmi wielka tyrada Dyrektora Cyrku o wojnie, widać, że stanowi ona nie element gry komputerowej, lecz realny i bolesny społecznie temat”. Cały tekst: Hinkemann w krwistym chorwackim sosie – o spektaklu Igora Vuk Torbicy z Teatru Młodych w Zagrzebiu
Wspólny pokój – o spektaklu 100 razy Lenz. Próba w reż. Gernota Grünewalda z Residenztheater
„Lisa Stigler na spotkaniu po spektaklu opowiadała, że przed pandemią grała ten spektakl dla jednego widza, siedzącego naprzeciwko niej. Taki zabieg na pewno wzmacnia moją interpretację, zgodnie z nią bowiem Lenz opowiadałby swoją opowieść gościowi, który go odwiedza (…) Zoom zmienił w sytuacji spektaklu niewiele, gdy się włączy tryb speaker nadal pozostaje wrażenie, że jest się z Lenzem sam na sam. Może jest trochę bardziej przerażająco. A to dlatego, że byliśmy/jesteśmy na skutek pandemii zamknięci w tych małych okienkach, faktycznie zaś we własnych domach, można więc poczuć z bohaterem wspólnotę doświadczeń”. Cały tekst: Wspólny pokój – o spektaklu 100 razy Lenz. Próba w reż. Gernota Grünewalda z Residenztheater
Strefa (komfortu) wolna od LGBT – o spektaklu Enter Full Screen Wojtka Ziemilskiego z Nowego Teatru w Warszawie:
„Potem słyszymy, że Wojtek jest tu po to, żebyśmy mogli oglądać spektakl w sposób najpełniejszy, bo jak wiadomo obsługa Zooma (czyli teatru) jest skomplikowana. Czyli w skrócie: poznajcie narzędzie, mechanizmy, które macie do dyspozycji, a sprawy, o których mówimy, ukażą wam się w pełnym świetle, niezamazane i niezniekształcone”.
Teatr dobry jak chleb – rozmowa z reżyserem Thomem Luzem o spektaklu Chmury. Ptaki. Plutos, która nigdy się nie odbyła:

„Thom Luz: Teraz, kiedy teatry są zamknięte, absurdalna konieczność organizowania prób stała się jeszcze bardziej absurdalna. Postaci mojej sztuki próbują wydzierać z rzeczywistości jakieś sensy poprzez ciężką pracę myślową. My też się tym zajmujemy, ale istotą teatru jest spotkanie z widzami, więc mam nadzieję, że kiedyś będziemy mogli się tymi naszymi wydzieranymi sensami podzielić z publicznością. Teatr bez widzów jest jak ciasto bez gorącego pieca, pozostaje ciastem, a nie chlebem.

Tomasz Domagała: Czy na koniec chciałbyś coś dodać?

TL: Nie lubię kończyć. Lubię precyzować. Kocham zaczynać, a potem kontynuować, nie interesują mnie zakończenia. To przecież sens życia, prawda?”
Amerykanie strzelają do Mewy – o filmie Briana Mertesa „Jestem mewą”, zrealizowanym przez The Chekhov Project:
„Mnie porwała w tym filmie przede wszystkim dyskusja z tradycją wiszącej strzelby, która u Czechowa pojawia się na początku sztuki, żeby na końcu wystrzelić. U Mertesa strzela już w prologu, a potem jeszcze kilka razy; wstrząsający jest moment, gdy – tuż przed awanturą o konie – sielankę spotkania bohaterów ze sobą (a także z widzami spektaklu, bo przecież mnóstwo niczego niepodejrzewających, bezbronnych ludzi siedzi w plenerowym teatrze i ogląda widowisko) przerywa strzał Szamrajewa. Kontekst widocznego tłumu i jeziora od razu przypomniał mi norweską wyspę Utoya i podobne historie”. Cały tekst na: Amerykanie strzelają do Mewy
Wystygła indyjska herbata – o spektaklu Call Cuta at home Rimini Protokoll:
„Ekran komputera całkowicie unieważnił podział na aktorki i widzów. Uderzyło mnie, że choć formalnie podziału nie było, to ja go i tak mam w głowie, i chcę, żeby mnie ktoś prowadził przez ten spektakl, nie chcę za niego brać odpowiedzialności. Wygodnie mi jest tam, gdzie jestem, bez konieczności osobistego angażowania. Dziś rano zacząłem się zastanawiać: jeśli nie chcę w spotkaniu, jakim jest spektakl, aktywnie uczestniczyć, to po co w ogóle siedzę w teatrze czy przed ekranem? Co mnie tam trzyma? Jak być jednocześnie na powierzchni poematu i w środku? Te pytania ciągle mnie nurtują i tak łatwo chyba mnie nie opuszczą, ale się cieszę, że nadały one sens mojej internetowej podróży do Kalkuty”. Cały tekst na: Wystygła indyjska herbata – o spektaklu Call Cuta at home Rimini Protokoll
Człowiek ośmiornicy wilkiem – o spektaklu Świątynia teraźniejszości – solo dla ośmiornicy w reż. Stefana Kaegi z Théâtre Vidy-Lausanne:
„To napięcie rodzące się między reżyserką a aktorką, czy też – na innym poziomie – między totalnie obcymi dla siebie istotami, staje się głównym tematem oraz tworzywem fascynującego przedstawienia o relacjach – tych w teatrze i tych w prawdziwym w życiu. Obserwując działania kobiety wobec bezbronnej i zdanej na ludzką łaskę ośmiornicy, widzimy, że relacja człowieka z istotami słabszymi pozostawia wiele do życzenia”. Cały tekst na: Człowiek ośmiornicy wilkiem – o spektaklu Świątynia teraźniejszości – solo dla ośmiornicy w reż. Stefana Kaegi z Théâtre Vidy-Lausanne